PLANETA P CERAMIKA

Moja przygoda z rękodziełem zaczęła się około 13 lat temu od robienia biżuterii z przeróżnych koralików. Najbardziej podobały mi się te ceramiczne 🙂 pomyślałam wtedy, że fajnie byłoby robić takie koraliki własnoręcznie. Ta myśl długi czas dojrzewała w mojej głowie, aż w wakacje 2016 roku trafiłam na warsztaty ceramiczne. Na pierwszych zajęciach ulepiłam kilka koralików, ale i talerz, kubek, mydelniczkę i naczynie, w którym do dziś przechowuję biżuterię. To były dwie godziny świetnej zabawy, ogromnej przyjemności i relaksu lepszego niż w SPA 🙂 Po tygodniu wróciłam na warsztaty, aby poszkliwić swoje prace, ale w głowie miałam już plan na stworzenie własnej małej  pracowni. Połknęłam bakcyla 🙂 Wkręciłam się na maksa 🙂 Kupiłam pierwsze 30 kg gliny, szkliwa w kilku kolorach , specjalny piec do wypalania ceramiki  i zaczęłam DZIAŁAĆ.

Na początku moje wyroby mogła oceniać rodzina i znajomi, a że ich opinie były pozytywne, to tylko napędzało mnie do dalszej pracy. Z czasem pojawiłam się w sieci, pokazałam się światu 😉 i tu też zostałam miło przyjęta przez osoby, które doceniają rękodzieło, tak jak ja lubią przedmioty unikatowe, niebanalne, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. To właśnie dzięki tym Osobom mogę robić to co kocham 🙂

Glina, to takie cudowne medium, które daje nieograniczone możliwości w tworzeniu. Ja akurat najbardziej lubię robić naczynia użytkowe o nieregularnych kształtach. Takie doskonale niedoskonałe 🙂 Trochę takie jak w przyrodzie, tam nie ma nic „pod linijkę”.

Cały proces powstania naczynia jest długoterminowy. Najpierw z wilgotnej gliny trzeba ukształtować naczynie. Następnie naczynie musi dobrze wyschnąć, aby nie pękło w piecu podczas wypalania. Trwa to od 7 do nawet 14 dni w zależności od gabarytu naczynia i jego grubości. Suche naczynie trzeba nieco oszlifować, żeby było gładziutkie.  Po tym czasie odpalamy piec i wypalamy naczynie do temperatury ok. 950 stopni C na tak zwany biskwit. Czas od włączenia pieca do ostygnięcia, to ok. 24h. Teraz jest czas na szkliwienie.

Gdy praca zostanie ozdobiona szkliwem musi wyschnąć i znów trafia do pieca na minimum 24h na drugi wypał, tym razem w wyższej temperaturze. U mnie na 1060 lub 1150 albo 1230 stopni C, w zależności od przeznaczenia do użytkowania. Po tym czasie praca jest gotowa. Bywa też tak, że nie wszystko idzie zgodnie z planem. Czasem praca pęknie w trakcie wypalania, albo szkliwo spłynie i naczynie przyklei się do półki w piecu – trzeba je wyrzucić i powtórzyć cały proces jeszcze raz. Największy zawód jest wtedy, gdy realizuję zamówienie indywidualne i coś pójdzie nie tak. Nie dość, że Klient długo czeka, to musi czekać jeszcze dłużej. Na szczęście do tej pory miałam bardzo wyrozumiałych Klientów, którzy w przypadku niepowodzeń cierpliwie czekali na swoje zamówienie.
To nie koniec!  Trzeba jeszcze bezpiecznie zapakować naczynie do transportu. Bezpiecznie i estetycznie:) Pakowanie to moja pięta achillesowa. Staram się jak tylko potrafię, żeby było starannie zapakowane, ale mam wrażenie, że trwa to tak długo, że przez ten czas ulepiłabym 100 talerzy:))
To nadal nie koniec! Między lepieniem, szlifowaniem, szkliwieniem i pakowaniem trzeba zrobić zdjęcia i opisy do sklepu internetowego. Często powtarzam sobie, że doba powinna być dłuższa 🙂
Ale warto robić, to co się kocha, co daje satysfakcję i radość, nawet, gdy po całym dniu pracy nie masz siły położyć się do łóżka 🙂
A dzięki takim wiadomościom serce rośnie 🙂

Kontakt z artystką:

Facebook https://www.facebook.com/planetaap.ceramika/about/?ref=page_internal

Instagram planeta_ceramika

https://artyferia.pl/butik/planeta-p-ceramika

tel. 602518092.