Światło, cień i własna perspektywa. Wystawa fotografii Tymoteusza Tarasiewicza dobiegła końca. Jej finał stał się okazją do spotkania z autorem i rozmowy o tym, co kryje się za kadrem – o inspiracjach, obserwowaniu codzienności i szukaniu własnego języka obrazu.
Fotografie Tymoteusza przyciągały uwagę oszczędną formą, mocnymi kontrastami i świadomym wykorzystaniem światła oraz cienia. Nie podpowiadały jednej interpretacji – przeciwnie, zostawiały odbiorcy miejsce na własne odczytanie obrazu.
Podczas finisażu nie zabrakło rozmów o fotografii i filmie, które są dla artysty ważnymi obszarami twórczych poszukiwań. W jego pracach można odnaleźć fascynację brutalizmem i minimalizmem, ale przede wszystkim uważność na detale i atmosferę pozornie zwyczajnych scen.
fot. A.K




